PROLOG
Od lat byłam w domu bita, moi rodzice byli alkoholikami, do czasu.
* RETROSPEKCJA *
Mój tata robił mi wyrzuty, że spóźniłam się po imprezie do domu. Zaczął strasznie krzyczeć, spoliczkował mnie.
Do drzwi zaczął ktoś pukać. Podeszłam do nich.
- Proszę otworzyć , Policja ! - w głębi duszy się ucieszyłam i je jak najszybciej otworzyłam.
* KONIEC RETROSPEKCJI *
Moi rodzice zostali pozbawieni praw rodzicielskich, a ja mieszkam w domu dziecka, nie jest on najlepszym, ciągle jakieś napady. Może dlatego, ze znajduje się na jakimś odludziu .
Siedziałam na łóżku, kiedy znowu usłyszałam ten straszny huk.
- Oni wrócili. - szepnęłam do siebie i schowałam się szybko pod łóżko. Pojedyncze łzy spływały po moich policzkach, a mój oddech stał się ciężki.
Do mojego pokoju wparował jakiś mężczyzna. Poznałam po butach, były męskie.. banalne. To były czarne supry.
Chłopak się zaśmiał i pochylił, złapał mnie za włosy i wyciągnął z pod łóżka. Zaczęłam krzyczeć, nikt mi nie pomoże wszyscy się chowają.
- Masz ją ? - wbiegł do pokoju wysoki szatyn i spojrzał mi w oczy. - Możesz iść, zajmę się nią . -szepnął, mężczyzna w Suprach wyszedł. - Chanel, nie bój się mnie. - powiedział i przerzucił mnie przez ramię.
- Zostaw mnie ! - wypłakałam.
- Nie mogę. - powiedział spokojnie.
Kiedy mnie postawił podali mi coś do picia zrobiło mi się ciemno przed oczami...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz